Autor: MikaLem8190

  • Tragedia z Jeleniej Góry wstrząsnęła Polską.

    Tragedia z Jeleniej Góry wstrząsnęła Polską.

    Tragedia z Jeleniej Góry wstrząsnęła Polską.

    W komentarzach szok i niedowierzanie. A ja pytam – na jakiej podstawie?

    Przecież to była tylko kwestia czasu. Bo od lat WSZYSTKO wskazywało, że idziemy w tym kierunku.

    I to TY mogłeś być na miejscu tych rodziców z Jeleniej Góry.

    To TWOJE dziecko mogło zadać ten cios nożem. Albo go otrzymać. Za nic.

    Pewnie wszystko w Tobie krzyczy teraz ”NIE, NIE PRAWDA!”

    Pewnie uparcie trzymasz się iluzji, że ani Ciebie ani Twojego dziecka te problemy nie dotyczą…

    Że Twoje dziecko chodzi do małej, przyjaznej szkoły, w której „takie rzeczy nie mają prawa się wydarzyć”. Pewnie uważasz, że Twoich bliskich i rodzinę dziewczynki, która zadała cios, dzieli jakaś bezgraniczna przepaść jakości bycia, życia, sposobu myślenia, czucia. Pewnie odpychasz jak najdalej od swojego świata tę „patologię”…

    Rozumiem. To naturalne mechanizmy obronne. Ale one podtrzymują fikcję.

    I odsuwają w dal konieczne działanie ku zmianie.

    Bo ja powtarzam: „TO” się mogło stać w KAŻDEJ szkole.

    W KAŻDEJ klasie.

    „TO” jest dużo bliżej, niż umiesz sobie wyobrazić i niż chcesz dopuścić do świadomości.

    Rodzice (tak, tacy sami jak Ty!) zazwyczaj nie mają pojęcia ile postawionej na piedestale przemocy, treści seksualnych, zachęt do autoagresji czy anoreksji dosięga ich dzieci z ekranów.

    Dzieci żyją w podwójnych standardach. Inny świat pokazują oficjalnie rodzicom, nauczycielom.

    W zupełnie innym żyją większość doby z pełnym zaangażowaniem emocjonalnym.

    Od wielu lat dysponujemy badaniami naukowymi, które wyjaśniają, dlaczego wśród dzieci i nastolatków wydarza się coraz więcej zła, przemocy, samookaleczeń, chorób psychicznych. Dlaczego dzieci lądują na oddziałach psychiatrycznych i w ośrodkach wychowawczych, zamiast radośnie bawić się i rozwijać.

    Manfred Spitzer z książce „Cyfrowa Demencja” przytacza badanie naukowe sprzed 16-u już lat, w którym studenci testowali gry komputerowe: z przemocą lub bez. Grali w nie zaledwie 20 minut (!!!) i ten czas wystarczył, by ich wrażliwość na przemoc była wyraźnie niższa.

    Ta sama zależność dotyczyła „znieczulicy”na cudzą krzywdę po obejrzeniu zaledwie jednego brutalnego filmu!!!

    Badania te bez wątpienia udowodniły, że „bezpośrednio po konfrontacji z wirtualną przemocą stopień uwrażliwienia na realną przemoc zdecydowanie maleje”. Badań i dowodów jest o wiele więcej. Dużo za dużo na ten post.

    A teraz proszę… pomyśl… co się dzieje z psychiką dziecka, które karmi się takimi treściami codziennie od lat?

    Czy odróżnia jeszcze prawdę od fikcji?

    Czy rozumie, że tym razem nie będzie można zrestartować gry a koleżanka nie ma pakietu kolejnych „żyć” w zapasie?

    Czy ma ukształtowany stabilny system wartości moralnych, w których zrobienie komuś krzywdy jest jednoznacznie złe? Skąd ma wiedzieć jakie zachowanie jest słuszne, skoro patostreamerzy przy licznym aplauzie swoich followersów zarabiają dużą kasę on-line kopiąc własną babcię czy wkładając kota do piekarnika?!

    Nie zrozum mnie źle. Nie chodzi o usprawiedliwienie tego, co się stało… Chodzi o zrozumienie, diagnozę, naprawę całego tego chorego społeczeństwa. Nie możemy zamykać oczu na ten aspekt.

    Czy dostępna wiedza naukowa przełożyła się na jakieś skuteczne przepisy, zasady w szkołach i domach? Czy skutecznie ograniczono dostęp dzieci do szkodliwych treści?

    NIE.

    Skąd więc zdziwienie, że wydarza się coraz więcej tragedii?

    W samym 2026 roku parę wydarzeń z naszego kraju: 14-o letni chłopiec z Poznania, który zaplanował szkolną strzelaninę i zrobił listę kolegów „do eksterminacji”, para nastolatków, która popełniła samobójstwo w Rzeszowie, kolejne dzieci skaczące pod pociąg…

    Ile tragedii musi się jeszcze wydarzyć, żeby zabrać dzieciom dostęp do ekranów, skoro nie jesteśmy w stanie zapewnić im bezpieczeństwa w cyfrowym świecie?

    Między bajki możecie włożyć ciągle powtarzane argumenty, że dzieci powinny mieć swoje telefony, bo ludzie powinni za młodu nauczyć się jak mądrze korzystać z mediów i wyćwiczyć samokontrolę co do ilości i jakości konsumowanych wirtualnie treści. BLA… BLA… BLA…Równie dobrze moglibyście kilkulatkom włożyć papierosa w zęby, flaszkę do jednej ręki i garść żetonów z kasyna do drugiej. Żeby za młodu nauczyły się jak nie popaść w nikotynizm, alkoholizm czy uzależnienie od hazardu…

    Dlaczego uważam, że nie da się bezpiecznie zostawić dziecka z elektroniką sam na sam? Bo mózg człowieka dojrzewa w pełni dopiero około 30 roku życia!!! A większość gier i aplikacji stosuje bezwzględne psychomanipulacje, którym nawet dorośli nie są w stanie się oprzeć.

    Dziecko mające ekran w kieszeni, w sypialni, w żaden sposób nie jest w stanie obronić się przed niszczycielską mocą mediów społecznościowych, gier, „brainrotów” czy krótkich filmików na Youtubie i Tiktoku.

    A skutecznych rozwiązań prawnych ani technicznych dla bezpieczeństwa dziecka w sieci jak na razie nie ma.

    Wielu rodziców ma słuszne przeczucie co do szkodliwości ekranów. Jednak mało kto ma siłę w pojedynkę przeciwstawić się trendom i nie kupić dziecku smartfona słysząc „Mamo! Tato! Wszyscy z klasy już mają, tylko nie ja…”.

    Dlatego trzeba działać wspólnie. Edukować rodziców już najmłodszych dzieci, zanim dadzą dzieciom kolorowe ekrany, w których pod niewinną przykrywką Robloxa czy Minecrafta diabeł zaciera ręce z szyderczym chichotem…

    Edukujemy rodziców i młodzież. Odezwij się do nas na otit.edu.pl

    Zbieramy środki na szkolenia, by docierać do jak najwiekszej ilości osób. Pomóż nam ostrzegać na czas.

    https://zrzutka.pl/ckdwyd

    Tragedia z Jeleniej Góry wstrząsnęła Polską.

    W komentarzach szok i niedowierzanie. A ja pytam – na jakiej podstawie?

    Przecież to była tylko kwestia czasu. Bo od lat WSZYSTKO wskazywało, że idziemy w tym kierunku.

    I to TY mogłeś być na miejscu tych rodziców z Jeleniej Góry.

    To TWOJE dziecko mogło zadać ten cios nożem. Albo go otrzymać. Za nic.

    Pewnie wszystko w Tobie krzyczy teraz”NIE, NIE PRAWDA!”

    Pewnie uparcie trzymasz się iluzji, że ani Ciebie ani Twojego dziecka te problemy nie dotyczą…

    Że Twoje dziecko chodzi do małej, przyjaznej szkoły, w której „takie rzeczy nie mają prawa się wydarzyć”. Pewnie uważasz, że Twoich bliskich i rodzinę dziewczynki, która zadała cios, dzieli jakaś bezgraniczna przepaść jakości bycia, życia, sposobu myślenia, czucia. Pewnie odpychasz jak najdalej od swojego świata tę „patologię”…

    Rozumiem. To naturalne mechanizmy obronne. Ale one podtrzymują fikcję.

    I odsuwają w dal konieczne działanie ku zmianie.

    Bo ja powtarzam: „TO” się mogło stać w KAŻDEJ szkole.

    W KAŻDEJ klasie.

    „TO” jest dużo bliżej, niż umiesz sobie wyobrazić i niż chcesz dopuścić do świadomości.

    Rodzice (tak, tacy sami jak Ty!) zazwyczaj nie mają pojęcia ile postawionej na piedestale przemocy, treści seksualnych, zachęt do autoagresji czy anoreksji dosięga ich dzieci z ekranów.

    Dzieci żyją w podwójnych standardach. Inny świat pokazują oficjalnie rodzicom, nauczycielom.

    W zupełnie innym żyją większość doby z pełnym zaangażowaniem emocjonalnym.

    Od wielu lat dysponujemy badaniami naukowymi, które wyjaśniają, dlaczego wśród dzieci i nastolatków wydarza się coraz więcej zła, przemocy, samookaleczeń, chorób psychicznych. Dlaczego dzieci lądują na oddziałach psychiatrycznych i w ośrodkach wychowawczych, zamiast radośnie bawić się i rozwijać.

    Manfred Spitzer z książce „Cyfrowa Demencja” przytacza badanie naukowe sprzed 16-u już lat, w którym studenci testowali gry komputerowe: z przemocą lub bez. Grali w nie zaledwie 20 minut (!!!) i ten czas wystarczył, by ich wrażliwość na przemoc była wyraźnie niższa.

    Ta sama zależność dotyczyła „znieczulicy”na cudzą krzywdę po obejrzeniu zaledwie jednego brutalnego filmu!!!

    Badania te bez wątpienia udowodniły, że „bezpośrednio po konfrontacji z wirtualną przemocą stopień uwrażliwienia na realną przemoc zdecydowanie maleje”. Badań i dowodów jest o wiele więcej. Dużo za dużo na ten post.

    A teraz proszę… pomyśl… co się dzieje z psychiką dziecka, które karmi się takimi treściami codziennie od lat?

    Czy odróżnia jeszcze prawdę od fikcji?

    Czy rozumie, że tym razem nie będzie można zrestartować gry a koleżanka nie ma pakietu kolejnych „żyć” w zapasie?

    Czy ma ukształtowany stabilny system wartości moralnych, w których zrobienie komuś krzywdy jest jednoznacznie złe? Skąd ma wiedzieć jakie zachowanie jest słuszne, skoro patostreamerzy przy licznym aplauzie swoich followersów zarabiają dużą kasę on-line kopiąc własną babcię czy wkładając kota do piekarnika?!

    Nie zrozum mnie źle. Nie chodzi o usprawiedliwienie tego, co się stało… Chodzi o zrozumienie, diagnozę, naprawę całego tego chorego społeczeństwa. Nie możemy zamykać oczu na ten aspekt.

    Czy dostępna wiedza naukowa przełożyła się na jakieś skuteczne przepisy, zasady w szkołach i domach? Czy skutecznie ograniczono dostęp dzieci do szkodliwych treści?

    NIE.

    Skąd więc zdziwienie, że wydarza się coraz więcej tragedii?

    W samym 2026 roku parę wydarzeń z naszego kraju: 14-o letni chłopiec z Poznania, który zaplanował szkolną strzelaninę i zrobił listę kolegów „do eksterminacji”, para nastolatków, która popełniła samobójstwo w Rzeszowie, kolejne dzieci skaczące pod pociąg…

    Ile tragedii musi się jeszcze wydarzyć, żeby zabrać dzieciom dostęp do ekranów, skoro nie jesteśmy w stanie zapewnić im bezpieczeństwa w cyfrowym świecie?

    Między bajki możecie włożyć ciągle powtarzane argumenty, że dzieci powinny mieć swoje telefony, bo ludzie powinni za młodu nauczyć się jak mądrze korzystać z mediów i wyćwiczyć samokontrolę co do ilości i jakości konsumowanych wirtualnie treści. BLA… BLA… BLA…Równie dobrze moglibyście kilkulatkom włożyć papierosa w zęby, flaszkę do jednej ręki i garść żetonów z kasyna do drugiej. Żeby za młodu nauczyły się jak nie popaść w nikotynizm, alkoholizm czy uzależnienie od hazardu…

    Dlaczego uważam, że nie da się bezpiecznie zostawić dziecka z elektroniką sam na sam? Bo mózg człowieka dojrzewa w pełni dopiero około 30 roku życia!!! A większość gier i aplikacji stosuje bezwzględne psychomanipulacje, którym nawet dorośli nie są w stanie się oprzeć.

    Dziecko mające ekran w kieszeni, w sypialni, w żaden sposób nie jest w stanie obronić się przed niszczycielską mocą mediów społecznościowych, gier, „brainrotów” czy krótkich filmików na Youtubie i Tiktoku.

    A skutecznych rozwiązań prawnych ani technicznych dla bezpieczeństwa dziecka w sieci jak na razie nie ma.

    Wielu rodziców ma słuszne przeczucie co do szkodliwości ekranów. Jednak mało kto ma siłę w pojedynkę przeciwstawić się trendom i nie kupić dziecku smartfona słysząc „Mamo! Tato! Wszyscy z klasy już mają, tylko nie ja…”.

    Dlatego trzeba działać wspólnie. Edukować rodziców już najmłodszych dzieci, zanim dadzą dzieciom kolorowe ekrany, w których pod niewinną przykrywką Robloxa czy Minecrafta diabeł zaciera ręce z szyderczym chichotem…

    Edukujemy rodziców i młodzież. Odezwij się do nas na otit.edu.pl

    Zbieramy środki na szkolenia, by docierać do jak najwiekszej ilości osób. Pomóż nam ostrzegać na czas.

    https://zrzutka.pl/ckdwyd

  • Prowadzimy zbiórkę funduszy

    Istnieje remedium na cyfrowe uzależnienie!

    Jeżeli Ciebie również porusza to, co dzieje się z dzisiejszą młodzieżą „przyklejoną” do ekranów, to proszę Cię o chwilę Twojego czasu i uwagi.

    Zbieram środki na spotkania edukacyjno-profilaktyczne. Kierowane są one do dzieci i dorosłych, mierzących się z wychowaniem i edukacją w morzu elektronicznych pokus i rozproszeń.

    Jestem psychologiem. Jestem też mamą 12-o letniego chłopca. Posiadam różnorodne doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą.

    Z prawdziwą trwogą obserwuję, jak z roku na rok cyfrowe szaleństwo coraz szybciej, skuteczniej i bardziej podstępnie niszczy ludzkość.

    Obserwuję, jak elektroniczne gadżety odbierają dzieciom niewinność, rozum i chęć życia.

    Dlaczego tak się dzieje?

    Cyfrowi złodzieje czasu i uwagi uderzają w nas wielotorowo – na poziomie ciała, intelektu i uczuć. Reklamy niezdrowych produktów spożywczych i długie godziny spędzane nieruchomo przed ekranami prowadzą do chorobliwej otyłości już u małych dzieci.

    Zanikają więzi rodzinne, rówieśnicze i sąsiedzkie-przegrywają w rywalizacji z ekranami…Coraz więcej osób czuje się samotnie wśród tłumu… Rzadkością staje się wrażliwość, empatia, troska o drugiego człowieka. Przeraża poziom powszechnej „znieczulicy”.

    Dzieci coraz rzadziej marzą o tym, by być cenionym za swoją wiedzę i kompetencje członkiem społeczeństwa. Nie dążą do tego, by zostać np. lekarzem, strażakiem, kucharzem czy mechanikiem. Nauczyciel, trener, ojciec, matka, dziadek czy babcia przestali być autorytetami i wzorami do naśladowania. Idolami stali się youtuberzy i tiktokerzy, którzy często znani są tylko z tego, że… są znani…

    Główne tematy i cele młodych ludzi to kolejne „levele” w grach, zdobycie tysięcy „like’ów”, „subskrypcji” i „followersów”.

    Nauczyciele szkolni i akademiccy narzekają na obniżający się z roku na rok poziom koncentracji, motywacji, zdolności poznawczych dzieci i młodzieży. Coraz większa ilość uczniów nie potrafi przeczytać ze zrozumieniem kilkuzdaniowych poleceń… a co dopiero książki…

    Chcę temu aktywnie przeciwdziałać!

    Chcę ostrzegać rodziców ZANIM popełnią błędy, których skutki będą nieodwracalne.

    Bo im więcej lat dziecko spędzi przed ekranami, tym trudniej jest je zawrócić z tej drogi a trwałe szkody rozwojowe są bardziej dotkliwe.

    Nie ma we mnie zgody na to, że dzieci okradane są ze swojego rozwojowego potencjału, bo nadmiar elektroniki doprowadza (zdrowe z początku) dziecko do cyfrowego autyzmu i wtórnego upośledzenia.

    Nie ma mojej zgody na to, że w każdym smartfonie, w zasięgu dziecięcego kciuka, jest drastyczna przemoc, pornografia i hazard. Ani na to, że każde dziecko, mające dostęp do internetu, staje się łatwym celem child groomingu – pedofili, którzy często czają się na nie w niewinnych z pozoru czatach społecznościowych i akceptowanych przez rodziców dziecięcych grach on-line.

    Nie ma we mnie zgody na przepełnione oddziały psychiatryczne dzieci i młodzieży, nie nadążające za tym, ilu młodych ludzi okalecza się lub nawet podejmuje próby samobójcze.

    Nie ma we mnie zgody na to, że dzieci przestają mieć jakiekolwiek ambicje, marzenia i plany. Czyż głowa pełna kreatywnych, odważnych pomysłów i marzeń oraz serce pełne pasji nie były od zawsze jednym z synonimów dzieciństwa?

    A Ty..?

    Godzisz się na to?

    Uważasz, że taki po prostu jest (i musi być) nowoczesny świat?

    Czy (tak jak ja) żądasz przywrócenia zdrowej normalności i chcesz pomóc odbić cyfrowemu porywaczowi choć część zakładników? Wiem, że to możliwe, bo wychowuję syna z dala od ekranów. I znam więcej takich rodzin. Tak! To jest wykonalne!

    Utworzyłam zbiórkę na spotkania edukacyjno-proflaktyczne dla dzieci i ich opiekunów. Chcę dotrzeć do przedszkoli, żłobków, szkół, nauk przedmałżeńskich, szkół rodzenia, klubów seniora.

    Chcę zdążyć tam być:

    ZANIM rodzic, dziadek czy ciocia podaruje dziecku tablet, smartfon czy zabawkę interaktywną, która przyniesie rozwojowi więcej szkody, niż pożytku.

    ZANIM ośmiolatek straci niewinność, gdy zobaczy film pornograficzny, bo takich rzeczy nie da się „odzobaczyć”.

    ZANIM hejt rówieśniczy czy patologiczny challenge zabije kolejne dziecko.

    ZANIM ekran stanie się dla dziecka obiektem przywiązania ważniejszym niż drugi CZŁOWIEK.

    Z zebranych pieniędzy będę organizować kolejne spotkania.

    Ludzi, którzy potrzebują tej edukacji jest nieskończona ilość… to każdy kolejny rocznik młodych rodziców i krzywdzonych elektroniką dzieci.

    Pieniądze ze zrzutki potrzebne są na:

    -zakup rzutnika i komputera (by robić prezentacje podczas wykładów)

    -zakup drukarki, papieru i materiałów eksploatacyjnych

    -opracowanie graficzne i merytoryczne materiałów edukacyjnych dla różnych grup (dla dzieci, młodzieży, rodziców, nauczycieli)

    -dostęp do aktualizowanych publikacji naukowych, zakup literatury polskiej i obcojęzycznej

    -pracę biurową i organizacyjną związaną z informowaniem o naszej działalności i umawianiem spotkań

    -koszty dojazdów do odległych miast i wsi z naszym programem

    -pracę edukatorów mówiących dzieciom o zagrożeniach, ale też pokazujących alternatywy, jak można wartościowo spędzać czas bez ekranów, np.na łonie przyrody.

    Rodzicu – ile warta jest dla Ciebie ta wiedza?

    Ile warte jest ostrzeżenie, które poprowadzi Twoje dziecko w stronę szczęścia i sukcesu, zamiast porażki edukacyjnej, uzależnień czy samookaleczeń?

    Ile wydatków na korepetycje, diagnozy, terapie możesz uniknąć dzięki temu, że nie pozwolisz ekranom negatywnie wpływać na rozwój mózgu Twojego dziecka?

    Każda Twoja wpłata pomaga zrealizować kolejne spotkanie edukacyjne.

    Każda wpłata pomoże ostrzec młodego rodzica na czas i zmienić los kolejnego dziecka, kolejnej rodziny, społeczności.

    Pomóż nam ochronić dziecko w dziecku.

    Pomóż młodym ludziom zachować serce i umysł.

    Pomóż dzieciom odzyskać Tu i Teraz. 

  • Odzyskać Tu i Teraz

    Nasza Misja

    Cyfrowy świat. Dar, czy przekleństwo? Rozwój czy regres?
    Prowadzimy spotkania z dziećmi oraz dorosłymi mierzącymi się z wychowaniem i edukacją w morzu elektronicznych pokus i rozproszeń.